2007/11/21

Tłumaczenie: Bill Walker „Przeprowadzka do (Bardziej) Wolnego Stanu”

Miałbyś ochotę na dużą obniżkę podatków? Chciałbyś, żeby rząd twojego stanu bronił Drugiej Poprawki [do Konstytucji Stanów Zjednoczonych]? Chciałbyś, żeby twoimi sąsiadami byli ludzie, którzy ustawiają na podwórku tablice wyrażające poparcie dla Rona Paula? Nie musisz być miliarderem, dla którego pracuje znakomity specjalista w dziedzinie księgowości podatkowej, ani posiadać własnego państwa na Karaibach... wystarczy przeprowadzić się do New Hampshire. To właśnie robię razem z żoną w przyszłym miesiącu.

Idea Free State Project polega na spowodowaniu, aby 20.000 libertarian przeprowadziło się do jednego małego stanu w USA. Jako długoletniemu aktywiście libertariańskiemu, ten pomysł zawsze wydawał mi się bardzo sensowny. O wiele za często libertarianie stanowią ignorowaną mniejszość. W Stanach Zjednoczonych 49% oddanych głosów = 0. Gdybyśmy zebrali się w jednym miejscu, mielibyśmy większe możliwości blokowania podatków i zachowywania konstytucyjnych praw... nie tylko (a nawet nie głównie) dzięki głosowaniu lub działalności politycznej, ale dzięki tworzeniu kultury polegania na sobie.

Wśród pierwszych pięciu tysięcy ludzi wyrażających zainteresowanie Free State Project przeprowadzono internetowy sondaż, w którym spośród kilku stanów-kandydatów wybrano New Hampshire. New Hampshire pod wieloma względami już jest najbardziej libertariańskim stanem:

New Hampshire ma zdecydowanie najniższe podatki spośród wszystkich stanów, za wyjątkiem szczególnego przypadku Alaski Saudyjskiej.

New Hampshire nie ma podatku dochodowego od dochodu wypracowanego. (Jeśli jesteś jednym z tych frajerów, który zarabia na życie w Kalifornii, twój krańcowy dochód może wzrosnąć o ponad 9% z chwilą przekroczenia granicy New Hampshire! A są stany jeszcze gorsze niż Kalifornia...)

W New Hampshire nie ma też podatku obrotowego. Uchodźcy podatkowi z Massachusetts i Vermontu przekradają się przez granicę, aby zrobić zakupy. (Ci z Vermontu zazwyczaj noszą przebranie i zakrywają nalepki z Naderem na zderzakach.)

New Hampshire należy do stanów najbardziej przyjaznych względem Drugiej Poprawki: pozwolenie na noszenie ukrytej broni otrzymuje się automatycznie po spełnieniu kilku kryteriów; legalne jest jawne noszenie broni. (Co szokujące, w New Hampshire jest bardzo mała przestępczość... Zastanawiam się, dlaczego.)

New Hampshire ma największy spośród wszystkich stanów odsetek osób, które wsparły finansowo Rona Paula.

New Hampshire ma instytucje pozostałe jeszcze z czasów Amerykańskiej Rewolucji. Ma obywatelskie ciało ustawodawcze. Jest czterystu przedstawicieli stanu; płaci się im po sto dolarów rocznie, żeby nie przeciągali obrad i w celu zagwarantowania, aby w danym roku reszta rządu stanowego nie zawracała nikomu głowy. Miastami zarządza się stosując bardziej bezpośrednią demokrację; mieszkańcy głosują nad każdym z wydatków wyszczególnionych w budżecie.

A dla osób zainteresowanych politycznymi eksperymentami kontrolowanymi najlepsze ze wszystkiego jest to: Vermont, stan z najwyższymi podatkami, leży zaraz obok! To jak mieszkać o pół godziny drogi od Korei Północnej; możesz pokazać dzieciom okropności socjalizmu wracając do domu z zakupów w sklepie spożywczym.

Tej jesieni, w drodze na rozmowy kwalifikacyjne, przejeżdżałem przez New Hampshire. Ten stan jest piękny jak obraz w kalejdoskopie. Wśród skał płyną rzeki (wyglądają jak zaprojektowane do pływania kajakiem); drzewa są ogniście czerwone, pomarańczowe i żółte (tylko w przenośni; nie jak drzewa w okolicach Malibu).

New Hampshire ma uczelnię należącą do Ivy League, narciarskie miejscowości wypoczynkowe, wybrzeże morskie, granicę z Kanadą, góry i zdominowany przez Southwest Airlines terminal lotniczy w Manchesterze. Wskaźnik bezrobocia jest niski. (Na drodze koło naszego nowego domu stoi znak „Przejście dla niedźwiedzi”, ale mówią mi, że tutejszy niedźwiedź ma łącze T1 i VOIP).

W New Hampshire brakuje kilku rzeczy. Nie ma trzęsień ziemi, lawin błotnych, smogu, ani pożarów, jak w Kalifornii. Nie ma tornad, jak w Teksasie, huraganów, jak w Nowym Orleanie, ani przestępczości, jak w Filadelfii czy Detroit (chociaż – jeśli chcesz zastrzyku wielkomiejskości – Boston jest o jakąś godzinę drogi stąd). New Hampshire jest w większej części położone zbyt wysoko, aby zniszczyło je tsunami i zbyt nisko, abyś nabawił się choroby wysokościowej. Bardzo przypomina tolkienowskie Shire – nie jest to miejsce dla ludzi znudzonych sytuacją, w której mogą nieniepokojeni pracować nad realizacją swoich zamierzeń.

Jak na razie Free State Project liczy około 8.000 członków; mniej więcej pięciuset jest już w New Hampshire. Niektórzy z nich startują w wyborach do władz lokalnych. Niektórzy włączają się w kampanię Rona Paula. Niektórzy po prostu zajmują się swoją pracą i dbają o sąsiadów. Dołączam do nich w grudniu; może się tam zobaczymy.

_______

Tłumaczenie na podstawie:
Bill Walker, Moving to the Free(er) State, http://www.lewrockwell.com/walker/walker28.html

Moving to the Free(er) State opublikowano na stronie LewRockwell.com 14 listopada 2007 r.




1 comment:

rewolkon said...

A jaka jest dewiza stanu New Hampshire?

"Live Free or Die"

Ten projekt jest fantastyczny.
Pojechałbym tam w ciemno...